Ostatnie dni to seria ciężkich przeżyć.

 

Kiedy kilka lat temu decydowałem się zrobić skok w karierze, myślałem o możliwościach, jakie się pojawiały, z ufnością i nadzieją. Dziś wiem, jak wielka była to pomyłka.

Myśląc o tym wszystkim, co zdarzyło się przez ostatni rok mam wrażenie, że to jakiś nędzny film, komedia omyłek. Dziś tylko mam kryzys zaufania, do każdej osoby w otoczeniu. Ot, lekcja życia, jaką wynoszę z tej chorej gry.

Budząc się codziennie rano, na godzinę przez budzikiem, mocno zaniepokojony i zdenerwowany, z niechęcią równą tej, która odpycha cię od wrogów zaczynam swój dzień. Mdłości, konwulsje i napady histerycznego żalu to moi nowi przyjaciele w codziennej drodze do pracy.

Zresztą, kiedy siedzę za kierownicą, nie myślę o tym, jak rozwiązywać problemy, ale o tym, co znów się wydarzy, gdzie znów zostanę uderzony, skąd przyjdzie strzał w pysk. Codziennie tak samo, codziennie ten sam motyw – ktoś pluje mi w twarz, a ja oblizuje się ze smakiem.

Ostatnie 12 miesięcy, festiwal głupoty i porażek, słów jakże komplementarnych wobec słowa “prezes” i wielu nazwisk, zdemontowały mnie.

Czwartek, 30 grudnia – 94 dni do końca. Niezależnie, czy do końca z sukcesem polegającym na przejściu do innej pracy, czy końca z porażką, dzięki której zacznę gonić własny ogon i konsumować gromadzone oszczędności. Nie ważne. Ważne, że w zgodzie z sumieniem i przekonaniami, wbrew idyllicznej pewności siebie menedżmentu, i ich kompletnemu brakowi logiki w działaniu.

Zdołowany, zgaszony, zasmucony – brakujące Z w słowniku fabryki znalazło się u mnie. Tam, co prawda, chodzi o zarządzanie, zaufanie, zmienianie, jednak litera jest literą.

I lost my spirit. I lost my smile, i lost my energy, i lost my meaning of life.

But who cares? Who fuckin cares… I lost it, haven’t I ?

Gdy obojętnie mijają mnie przechodnie
Próbuję wierzyć, że przetrze się ta mgła
Że będę mogła znów naprawdę czegoś dotknąć
I cud się stanie – zniknie tafla szkła

Co dzień ta sama zabawa się zaczyna
I przypomina dziecinne twoje sny
Chcesz rozbić taflę szkła, a ona się ugina
I tam są wszyscy, a naprzeciw – ty.
Chcesz rozbić taflę szkła, a ona się ugina
I tam są wszyscy, a naprzeciw – ty.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s