17 marca 2000.
piękny nie deszczowy dzień. Cork, River Lee.
wspaniała parada na dzień świętego Patryka, którą zapamiętam po wsze czasy.
w sumie to była już końcówka, a wyjście pierwszym po przeziębieniu, po długich dniach na ibupromie i witaminach.
i nagle ten ból. potworny, przeszywający ból. OIOM i następnego dnia jedynie jedna radosna wiadomość: to nie zawał, chociaż z takim podejrzeniem trafiłem do szpitala.
i zegar zaczął tykać. inaczej, groźniej, złowrogo.
niby nic. miocarditis.
“Głównym późnym powikłaniem jest postępująca niewydolność serca. W przebiegu choroby mogą wystąpić zaburzenia rytmu, nagły zgon, zatory obwodowe i mikrotętniaki lewej komory.”
nie mam dziś humoru, nie mam dziś energii. coś dziś znów się zmieniło. dziś znów zaczęło się inne odliczanie.
It’s just the beginning it’s not the end.
Things will never be the same again.
It’s not a secret anymore.
Now we’ve opened up the door.
Starting tonight and from now on.
We’ll never, never be the same again.
Never be the same again.




Niestety nic nie jest w stanie zatrzymać ani też cofnąć czasu. Trzeba się z tym pogodzić i szykować na nowe.